Użytkownicy online
Gość: 4
Śródziemie
Dzieła fanów
Ankieta
Twoja ulubiona książka Tolkiena?
Dzieci Hurina
Hobbit
Kowal z Podlesia Większego
Łazikanty
Niedokończone Opowieści
Pan Gawen i Zielony Rycerz
Przygody Toma Bombadila
Silmarillion
Władca Pierścieni
Inna
Results
562 votes | 0 komentarzy
Menu Użytkownika
Login:

Hasło:

Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Buttony

TOLKIEN toplista

20rings - 20 najlepszych stron tolkienowskich
Katalog Gwiazdor

Projektowanie stron www
Right Blocks Tab Bottom
 

 
 Home »  Władca Pierścieni »  tłumaczenie a'la Sie..
Prev Topic Next  Printable Version
tłumaczenie a'la Sienkiewicz Views: 489
 sobota, 25 luty 2006 @ 04:21 CET
Dłoń jako bochen chleba na ramieniu niziołka położył - przyjaźnie niby, ale
dłoń owa drżała, na podniecenie wielkie wskazując. Hobbit cofnął się i
strach ogromny go ogarnął, przez co okrutnie wąsikami ruszać począł.
Wielkolud to był, dwakroć go wzrostem przewyższający, podkowy podobno w jego
rękach jakoby suche drzazgi trzaskały, owe zaś suche drzazgi miał w zwyczaju
ściskać tak, że sok z nich tryskał jakoby ze świeżego harbuza.
- Quo vadissss, Frodo? - zapytał Boromir, bo on to był we własnej osobie,
uśmiechając się przyjaźnie niby, aleć głos jego przecie wrogie nuty w sobie
zawierał.
- Precz! - rzucił hobbit bez namysłu, jak do natrętnych psów w Shire zwykł
krzyczeć.
Zaraz też się zreflektował i sam swoich słów przeraził. Szczęściem
Gondorczyk na ton głosu jego atencji żadnej nie zwrócił, afektem palącym
wyraźnie trawiony.
- Przebóg, niełaskawym okiem waść na mnie spoglądasz - rycerz Gondoru ciągle
uśmiech sztuczny na twarzy swej malował, choć wargi mu niby branki elfie w
jasyr wzięte dygotały - nie złodziej ja, ani zbójca żaden. Pierścienia twego
łaknę, prawda to, ale wiedz, że nie dla prywaty, jeno li pro publico bono.
Zali nie dasz mi dyspensy, spróbować chociaż, skoro ojczyzna w potrzebie?
Zali? Przebóg, powiadam, odstąp mi Pierścień, a wszystko być może!
- Nie! Nie! - krzyknął Frodo - Mój ci on, mój ci jest!
- Górze mi i górze zdrajcy! - wrzasnął Boromir - Larum grają, a waść! Rzec
chciałem, że na koń nie siadasz, alem się chyba zapędził... Upadnie Gondor,
skoro tak lekce go sobie ważą! Waść szalony! Małym Rycerzem cię zwą,
powiadasz? A ja dla ciebie mam inne miano! Zdrajca! Zdrajca! Po trzykroć
zdrajca! [...]
Niedługo potem rzuciło się w wilczych skokach na rycerza z Gondoru ze
dwadzieścia, albo i więcej czarnych postaci, żołdaków przez Sarumana Białego
stworzonych, Boromir jednakowoż strząsnął ich z siebie, tak, że opadli, jako
owoc dojrzały opada z drzewa. Wnet spostrzegli, że z owym mocarzem, w
którego rękach podkowy jako te trzciny suche chrupały, szans w starciu nie
mają, przeto głosy
się tu i ówdzie coraz mocniejsze dały słyszeć:
- Uk dajcie, uk.
Tak w czarnej mowie Mordom nawoływali ci, którzy jako szyderstwo z elfów
stworzeni zostali. I poznał wtedy Boromir z Gondoru, że zbliża się godzina
śmierci.

Znalezione na kurde.pl

  Profile      Email   
 Quote 
 
 sobota, 25 luty 2006 @ 04:22 CET
Kurcze, w gimanzjum mialem z 10 wersji wlasnie tej sceny, tylko nie pamietam gdzie :/. Ale moze uda mi sie znalezc, to zamieszcze na stronie Big Grin.

  Profile      Email    Website 
 Quote 
 

 
Topic Legend:
Normal Topic Normal Topic
Locked Topic Locked Topic
Sticky Topic Sticky Topic
New Post New Post
Sticky Topic W/ New Post Sticky Topic W/ New Post
Locked Topic W/ New Post Locked Topic W/ New Post
Subscribe to this topic Subscribe to this topic
You may not post messages
Full HTML is allowed
Words are censored

  Best Viewed on a Mac - Suggested Browser: Safari, FireFox or whatever floats yer boat.